R. Stochła, Brak wyobraźni

09.11.2014 r.

Brak wyobraźni

Za nami jeden z ważnych i jednocześnie trudnych weekendów. Piątkowe wyjazdy na Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny oraz powroty do domów, to motoryzacyjny Armagedon. Kiedy odwiedzam groby bliskich, na kolejnych cmentarzach powtarzam coroczny rytuał. Najpierw przebijam się przez zatłoczone miasto, potem z wytężoną uwagą i pokorą szukam miejsca do zaparkowania auta. Czyniąc to, jestem maksymalnie skoncentrowany i wypatruję przechodniów, którzy w ten dzień zachowują się jakby byli z bloku granitu. Zachowanie większości z nich pozwala wysnuć jeden wniosek – jesteśmy nieśmiertelni. Fakt, że nikogo nie potrąciłem, lub nie uszkodziłem żadnego pojazdu nie jest zasługą moim umiejętności, tylko wspomnianej wytężonej uwagi i szczęścia. Nie wypuszczam się daleko w Polskę i nie doświadczam innych atrakcji, typu korki na drogach wylotowych z dużych miast, autostradowych bramkach czy zmęczenie wielogodzinną podróżą. Rok w rok zapoznaję się z raportami policyjnymi z Akcji Znicz. Przy okazji porównuję ze sobą statystyki drogowe z ostatnich lat. Można dostrzec wyraźny spadek liczby wypadków, rannych i zabitych. W zeszłym roku doszło do 35 385 wypadków – jest to o 1681 mniej niż w roku poprzednim (r. 2012 – 37 046, r. 2011 – 40 065). W 2013 r. liczba ofiar śmiertelnych wyniosła 3 291 osób, co oznacza, że na polskich drogach zginęło o 280 osób mniej niż w roku 2012 (r. 2012 – 3 571, r. 2011 – 4 189).

A ja nadal, pomimo tych coraz mniej strasznych cyfr nie potrafię się pogodzić z tym, że zamiast bezpiecznie dotrzeć na groby bliskich do grona zmarłych dołącza kolejna, niemała grupa – ofiar wypadków drogowych (w tym roku zginęło 20 osób, o 18 mniej niż w ubiegłym).

Dołącza, bo… tradycyjnie za kierownicę siadają i po drogach nadal poruszają się ludzie, który dawno wyłączyli wyobraźnię. Jest ich mnóstwo. To rajdowcy, którzy wyścigi znają z telewizji i gier komputerowych. Ważniacy mający za nic przepisy ruchu drogowego i innych użytkowników dróg. Piesi, najsłabsze ogniwo w przypadku nawet pozornie niegroźnego wypadku. Ubrani w ciemne ubrania są w nocy niewidoczni dla kierowców (od 1 września br. wszyscy poruszający się po zmierzchu po drogach w terenie niezabudowanym muszą mieć widoczne elementy odblaskowe). Wchodzący gwałtownie na drogę czy nawet przejścia dla pieszych nie myślą, że pojazd potrzebuje kilku do kilkudziesięciu metrów na wyhamowanie. Noszący słuchawki na uszach odcinają się od rzeczywistości i wiele ofiar wypadków nie słyszy pirata szarżującego autem po chodniku. Rozmawiający przez telefony komórkowe – to nowa jakość niefrasobliwości. Nie sposób wymienić wszystkie sytuacje zagrażające życiu pieszych, którzy wyruszyli w drogę po sporej dawce alkoholu. Śpiący na jezdni nie są rzadkością.

Niestety, rycerze dróg w swoich nowych, wypasionych pojazdach, lub 20-to letnich „okazjach” z małym przebiegiem za 2500 zł od dziadka z Niemiec (tych jest więcej), siadający za kierownicę po spożyciu alkoholu to PLAGA. To mordercy „uzbrojeni” w wyjątkowo niebezpieczne narzędzie – samochód (średnia waga to około 1000 kg). Ci mają pole do popisu.

W tym roku (podczas Akcji Znicz) policjanci zatrzymali 910 nietrzeźwych kierujących (w 2013 r. odnotowano 1298 przypadków). Czyli lekko można to przemnożyć przez 10 i wyjdzie, że średnio w każdym województwie na drodze było około 600 potencjalnych zabójców za nic mających swoje (i nie tylko) życie. Kierowcy po użyciu alkoholu i coraz częściej narkotyków zapominają o sobie i swoich bliskich. Podpici lub pijani wsiadają do aut mając przyzwolenie znajomych, przyjaciół i członków swoich rodzin. Rodziny wsiadające z tatusiem po jednym piwku nie wiedzą, że ten wlał w siebie jeszcze ćwiartkę wódki. Popija w ten sposób już kilka dni. Dzieci jadące z mamą do domu nie wiedzą, że wypiła u koleżanki 3 drinki. W każdym było po 70 gram wódki. Przyjaciele z dyskoteki wiedzą, że ich kolega wypił kilka piw (mocnych 9% bo takie lubi), ale on ma mocną głowę, często jeździ po piwie i nic się nikomu nie stało. Do czasu. Plaga niefrasobliwości na drogach nie zmniejsza się, a beznadziejna egzekucja prawa nie wpływa na zmianę tej sytuacji. Ostatnie, nagłaśniane w mediach przykłady bezradności w egzekucji prawa, to niejaki „Frog” z Warszawy (z jego „umiejętności” kpi wielu uznanych rajdowców) i motocyklista Kuba z Lublina (który koniecznie chce zostać dawcą organów). Legendarny gitarzysta, Jimi Hendrix powiedział: „Twoje ciało jest zaledwie fizycznym opakowaniem, które niesie cię z jednego miejsca w drugie…” Po co więc tą drogę na siłę skracać, wiedząc, że nasze ciało nie jest blokiem granitu czy stalowym monolitem, tylko w 70% składa się z wody, a karoseria auta to nie kapsuła bezpieczeństwa ani lądownik kosmiczny.

Leave a Reply

Sklep chemiczny online